Tyskie Radler

Alkohol: 2%  
Ekstrakt: b.d.

Styl: Fruit Beer

ocena: 4/10

Jak powszechnie wiadomo, Tyskie to złooo!! ;) Ja jednak nie przejmuję się i po rarytas, jakim jest radler, sięgnąć musiałem :) Oczywiście ocenianie radlerów jako piwo należy traktować z przymrużeniem oka. Tak to zawsze robię, pijąc po prostu jako napój. Zwłaszcza, że i tyskie uległo pokusie i zmniejszyło udział piwa w całości do 40%... W szkle standardowo - słomkowy kolor i spora, nieco dziurawa piana. Aromat dość nieprzyjemny - o dziwo na pierwszy plan wysuwa się tyskie - czyli nieco śmierdzi. Cytrynę czuć gdzieś w tle. W smaku podobna sytuacja. Charakterystyczna, średnio przyjemna nuta bazy tegoż radlera. I żeby nie było - jak większość pijących czy degustujących piwa, piłem kiedyś "koncerniaki". Jednakże Tyskiego nie lubiłem bardzo i nigdy z własnej, nieprzymuszonej woli, nie kupiłem! To tak przy okazji nagonki na kraftopijaczy ;) A podsumowując - piłem lepsze radlery. Zdecydowanie lepsze!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz