Panakeja

Alkohol: 6%  
Ekstrakt: 15%

Styl: IPA
IBU: 80

ocena: 6/10

Rzadko zdarzają się piwa o tak zdecydowanym smaku i aromacie. Tego typu kombinacje, wydawałoby się, powinny podzielić piwoszy na tych, co znienawidzą to piwo i na tych, którzy nie będą posiadali się z zachwytu. Zaobserwowałem jednak, że druga grupa jest znacznie liczniejsza... Ja jednak w niej się nie znajdę... Żeby była jasność - nie uważam, że Panakeja jest piwem złym. Przeciwnie - chyba wszystko wyszło zgodnie z zamierzeniami, ja po prostu nie przepadam za Earl Greyem. Od początku jednak - bardzo ładny, miedziany kolor. Klarowne, z białą pianą, która we wręcz fantastyczny sposób oblepiła szkło. Aromat zdominowany praktycznie zupełnie przez wspomniany gatunek herbaty. Gdzieś cytrusy i słód w tle. Podobnie w smaku. Earl Grey i długo, długo nic. O tyle, o ile aromat tejże herbaty mi nie przeszkadzał, pijąc to piwo miałem odczucie, które towarzyszy, gdy torebka herbaty pozostaje zbyt długo w szklance - cierpkość i gorycz, która nie przypomina tej chmielowej. To mi bardzo przeszkadzało. Ogólnie nieco się męczyłem. W ostatecznym rozrachunku jednak, Panakeja jest piwem ciekawym, wartym spróbowania dla samej, choćby, świadomości, że wiele da się z piwem zrobić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz